Galeria Sztuki Najnowszej
Miejski Ośrodek Sztuki w Gorzowie Wlkp. ul. Pomorska 73
Wernisaż w sobotę 12 października o godz. 17:00, wystawa czynna do 17 listopada 2013
Kurator Galerii Sztuki Najnowszej: Romuald Kutera

bs-zacharko-460

Istotnym elementem mego osobistego rzeczywistego świata jest to,
że jest on powiązany na wiele sposobów z ideowym światem sztuki.
Przede wszystkim  poprzez zainteresowania i wykształcenie
(historia sztuki), dające mi wiedzę poszerzającą przestrzeń
jego rozumienia, skalę porównań i dystans wartościowania.
Następnie poprzez wieloletnią pracę w galerii sztuki współczesnej
(BWA w Kielcach) jako kuratora wystaw, animatora wydarzeń
artystycznych, piszącego krytyka sztuki, zagłębiającego się
w idee i twórczości artystów i (od 2011 roku) dyrektora.
Także poprzez liczne artystyczne przyjaźnie, plenery i podróże.
A w końcu poprzez potrzebę własnej, różnorodnej, artystycznej
ekspresji, której jednym z przejawów jest pasja twórczego
fotografowania.
Fotografować zaczęłam intensywnie około 10 lat temu,
a bezpośrednim tego powodem było dojmujące uczucie utraty.
A traciłam obrazy: objawiające się czasem na ułamek sekundy,
czasem trwające dłużej; na ulicy, murach czy słupach ogłoszeniowych.
Wprawdzie zauważałam je od zawsze - co zapewne jest efektem
ubocznym  zarówno moich predyspozycji jak i profesji - ale jakoś
nie miało dla mnie znaczenia, że przemijają…
Remontowano wtedy Ulicę Sienkiewicza w Kielcach: wszędzie
leżały betonowe rury kanalizacyjne, impregnowane przez robotników
czarną smołą zamaszystymi maźnięciami szerokich pędzli.
I na nich, tu i ówdzie, z szarości betonu i czarnego zapisu
spontanicznych gestów, autentycznych w swojej celowości
i nie kokietujących artystyczną estetyzacją, wyłaniały się doskonałe,
minimalistycznie wyrafinowane obrazy.  Zachwycałam się nimi,
mijając je codziennie w drodze do pracy. A potem zaczęto
je zakopywać - i moje poczucie straty osiągnęło apogeum.
Kupiłam więc aparat fotograficzny i zaczęłam je ocalać…
Te obrazy “zdjęte” z rur kanalizacyjnych ul. Sienkiewicza w Kielcach
stały się zaczątkiem mojej “kolekcji znalezionych obrazów”.
“Kolekcja” rośnie powoli: nie tak często w chaosie materii, form,
kolorów i ruchu rzeczywistości trafia się diament lśniący harmonią
dzieła sztuki. A zbieram tylko te, które wyrażają mnie, moją osobowość
- mimo, że są dziełem przypadku, a moim autorskim działaniem jest
tylko ich wybór i kompozycja kadru. Również przypadek sprawia,
że trafiamy na siebie: nie szukam ich specjalnie, znajduję je niejako na marginesie mego codziennego życia;  w miejscach, gdzie kierują mnie moje inne życiowe
potrzeby i konieczności. Jakkolwiek posługuję się aparatem fotograficznym i odbitką fotograficzną - “znalezione obrazy” zdecydowanie ukształtowane są malarskimi
środkami wyrazu. Świadomie wykorzystuję fakt - i syndrom naszych czasów cywilizacji obrazkowej - że większość dzieł sztuki, zwłaszcza obrazów, znamy z książkowych
reprodukcji czy płaskich ekranów monitorów.  Dlatego też - jak kukułka swoje pisklęta – podrzucam “znalezione obrazy” wiarygodności, jaką obdarzane są reprodukcje
dzieł sztuki czy ich fotograficzne kopie…
Nie pociągają mnie jednak, piękne przecież i zachwycające różnorodnością, lecz puste znaczeniowo struktury i rytmy stworzone przez naturę. Swoje “obrazy” spotykam
raczej w zdegradowanych materiach tkniętych ludzką ręką: na spatynowanych przez czas miejskich murach, zniszczonych barwnych ścianach, w papierowym palimpseście
plakatowo-ulotkowego języka ulicy.
Szukam w nich treści - śladów ludzkiej spontaniczności  i emocji,  wyrzuconych z siebie zapisanym słowem czy gestem - także gestem destrukcji. Fascynują mnie dokładające
się do nich efekty działania przypadku, zarówno te, które kreują nowe efekty o wartościach czysto plastycznych, jak i te, które, dając pretekst do ich treściowego
przeinterpretowania, pozwalają mi odsłonić  fragment innego oblicza rzeczywistości.  Do tych drugich należy m. in. tryptyk “Signum temporis” i - złożony z 63 fotografii -
długi cykl  zatytułowany “Boża sprawa”.  Powstał on 28 i 29 marca 2011 roku we Lwowie. W niezrozumiałej dla mnie biało-czerwonej ulotce zaintrygowały mnie kończące
ją słowa: BOŻA SPRAWA! Dałam się im poprowadzić… Przez dwa dni chodziłam po ulicach i uliczkach Lwowa, od ul. Iwana Franka po Rynek. Znieruchomiała w przejściach
i przy budkach telefonicznych, z obiektywem nastawionym na malutki fragment ulotki z tym dwoma słowami, czyhałam na ludzi i sytuacje, jakie pojawią mi się w kadrze.
Z płaskich ścian, tablic ogłoszeń, okien i płotów “zdejmowałam” kalki kadrów przez nie wyznaczonych - i nimi naznaczonych. To, co znalazłam i co przypadek nazwał
“dziełem Bożym” - bo tak się tłumaczy z ukraińskiego zwrot “Boża sprawa” - a także inne moje “znalezione obrazy”, oddaję pod Państwa osąd…
Stanisława Zacharko-Łagowska

Stanisława Zacharko, Boża...
Stanisława Zacharko, Boża...
Stanisława Zacharko, Boża...
Stanisława Zacharko, Boża...
Stanisława Zacharko, Boża...

Stanisława Zacharko-Łagowska - historyk sztuki, artysta, fotografik, członek Okręgu Świętokrzyskiego ZPAF, dyrektor BWA w Kielcach. Urodziła się 24.XI.1958 r. w Przemyślu,
do 1977 r. mieszkanka Bolestraszyc. Studia na UJ: historia sztuki w latach 1977-85, oraz podyplomowe studia “zarządzanie kulturą” w Instytucie Spraw Publicznych UJ (2003/4).
Matka trzech synów. Pracuje w BWA w Kielcach - od 1996 r. na stanowisku kierownika galerii, od 2012 – dyrektora. W latach 2003-2009 prowadziła zajęcia z przedmiotu
“marketing sztuki” w Instytucie Sztuk Pięknych Akademii Świętokrzyskiej (obecnie Uniwersytet Jana Kochanowskiego). Zajmuje się krytyką artystyczną, jest autorką wielu
wstępów do katalogów wystaw sztuki współczesnej i licznych recenzji, kuratorem wielu wystaw indywidualnych i zbiorowych, programów artystycznych oraz opracowań
merytorycznych i projektów graficznych katalogów. Najważniejsze cykliczne kuratorskie projekty to: “Autorytety polskiej fotografii artystycznej” oraz “Most kultury”
(organizowany z Konsulatem Generalnym RP we Lwowie). Jako krytyk współpracuje z miesięcznikiem kulturalnym “Teraz” (Kielce) i ogólnopolskim kwartalnikiem
artystycznym “Format” (Wrocław).