Wojciech Plewiński - Reminiscencje, Ronit Porat - Hippocampus
Galeria Asymetria / Asymetria Modern
w Domu Funkcjonalnym, ul. Jakubowska 16, Warszawa
Wernisaż w ramach Warsaw Gallery Weekend 2013: piątek, 27 września 2013, godz. 19:00
Wydarzenie towarzyszące: Mateusz Choróbski - Spóźnione spotkanie

WGW-asymatria-Dfunkc-960

Konfrontacja dwóch materiałów fotograficznych autorstwa Wojciecha Plewińskiego z Krakowa oraz Ronit Porat z Tel Awiwu, artystów z różnych kręgów kulturowych i różnych
generacji, na wystawie w galerii Asymetria dotyka problemu, któremu najbliższa wydaje się wypowiedź poety Paula Celana odnośnie wiersza: "Wiersz miałby być mianowicie
językową krystalizacją uwagi zwróconej ku temu, co pojedyncze, takiej uwagi wszakże, która jest przede wszystkim aktem nie oka, lecz pamięci".
Z tą różnicą, że w tym wypadku chcemy odnieść je do problemu natury wizualnej i wystawy fotografii.

Reminiscencje - to układ przestrzenny zrealizowany przez Józefa Szajnę, stanowiący epitafium dla artystów krakowskich wywiezionych w 1942 r. do obozu w Oświęcimiu
i tam rozstrzelanych, pokazywany był m.in. na Biennale w Wenecji w 1970 r. Józef Szajna, artysta naznaczony pobytem w obozie koncentracyjnym, po nieudanej stamtąd
ucieczce został skazany na śmierć i przebywał w bunkrze śmierci. Wyrok ten został zamieniony na dożywotnie więzienie, a Szajna przyjmuje rolę świadka, który czerpie
ze swoich wspomnień w pracy artysty. Reminiscencje jako environment zostają udokumentowane przez fotografa Wojciecha Plewińskiego, który współpracuje z Szajną
w trakcie jego tworzenia.

Hippocampus Ronit Porat to wystawa, która była prezentowana w 2012 r. w Indie Gallery w Tel Awiwie. Etymologicznie (łac.) to element odpowiedzialny za pamięć,
struktura nerwowa umieszczona w płacie skroniowym człowieka, sterująca przenoszeniem informacji z pamięci krótkotrwałej do pamięci długotrwałej oraz do orientacji
przestrzennej. Ronit Porat buduje materiał Hippocampus przefotografowując m.in. prace Mariane Breslauer, niemieckiej fotografki pochodzenia żydowskiego.
Widzimy tu portret Annemarie Schwarzenbach, szwajcarskiej dziennikarki i fotografki, która umiera w wieku 34 lat w efekcie upadku na rowerze, kiedy jej matka,
z którą łączyła ją trudna relacja, odmawia jej wystarczającej pomocy. Na plakacie reklamującym wystawę Marianne Breslauer, na którym przedstawiona została Annemarie,
ktoś domalował wąsy. Porat przefotografowuje akt domalowania, jakby retuszując obraz, którego staje się nowym świadkiem. Świadkiem historii kobiet, których obrazy łączą
się w fantazji i mieszają z jej prywatną historią, w budowie tablicy pamięci, gdzie orientacja historyczna zostaje zamieniona na akt twórczej pamięci.

Dwa materiały fotograficzne: Reminiscencje i Hippocampus stanowią również konfrontację genderowej roli pamięci: z jednej strony dojrzałego artysty (Józefa Szajny)
czerpiącego ze swoich młodzieńczych wspomnień - fotografowanych przez mężczyznę i z drugiej kolekcji obrazów, portretów, kobiet: Schwarzenbach / Breslauer / Porat,
choć podkreślmy, że to nie wyczerpuje tematyki tego projektu.

W przestrzeni Muzeum Prywatnej Wyobraźni pojawi się wizualny komentarz do wystawy autorstwa Tomka Szerszenia pt. Zarażeni Strzemińskim.
Rafał Lewandowski

Zapraszamy również do Asymetrii Modern na wystawę Mateusza Choróbskiego Spóźnione spotkanie, w nowej przestrzeni Domu Funkcjonalnego.
Projekt ten powstał jako miejsce współpracy z artystami młodszego pokolenia, niezależnie od medium. Jest wynikiem spotkania założyciela Asymetrii, Rafała
Lewandowskiego z kuratorem, Jakubem Świrczem. Efektem ich rozmowy jest przestrzeń Modern, która w sezonie 2013/2014 gościć będzie cztery wystawy.
Każda z nich jest podbudowana dłuższą relacją z prezentowanymi artystami. Zajmuje nas współczesność ze swoją niepewnością, dziurami w narracjach i zanikiem
przywiązania do rzeczy. Wynikiem przyjętej perspektywy są realizacje o złożonej strukturze i długim procesie powstawania.

Spóźnione spotkanie
W centrum miasta znajduje się budynek popadający w ruinę. Już od dłuższego czasu nie można poznać, a i coraz trudniej przypomnieć sobie, że mieścił się tu zakład
fotograficzny. Fotografowi pomagała w pracy żona. Zajmowała się retuszem, choć po wielu latach przyzna, że brakowało jej do tego precyzji. Zakład już nie istnieje,
a rodzina, do której należy traktuje go z wyrzutem, jak gdyby za wolno się rozpadał. Wraz z nim zatarciu ulegają wspomnienia. Mateusz Choróbski nie poznał dziadka,
który prowadził studio. Jednak rodzinny dom pełen był pozostałości po jego praktyce. Używając ich, podejmował się poszukiwań wspomnień i podobieństw rodzinnych.
Pośród resztek odnalazł między innymi szarą kartkę Kodaka służącą fotografowi do ustawienia balansu bieli, do wykonania poprawnie zdjęcia, tak by przedstawiało
najdokładniej to, co przed aparatem. Obraz rzeczywistości miał być jak najbardziej precyzyjny. Wspomnienia są jej pozbawione. Zamiast niej pozostały chaotycznie
porozrzucane ślady i mylne tropy. Choróbski doświadczenia pamiętania uczy się, więc poprzez tę szarość i badanie zmurszałej przestrzeni.
Wysiłki utożsamienia się z dziadkiem przyjmują nową formę. Próbując zrozumieć miejsce, w którym dziadek pracował, zleca wykonanie inwentaryzacji budynku.
Wypełnia tym samym prawną pustkę, ponieważ według spisów budynek był samowolą, w rejestrach nie istniał. Jedna rzecz zostaje w ten sposób uporządkowana.
Sięgając dalej, podejmuje rozmowę z, wtedy młodą kobietą, dziś jego babką, która po śmierci dziadka, podobnie jak wcześniej jej rodzeństwo i matka, emigrowała
na pokładzie statku Batory do Ameryki. Trudno jej mówić o tym, co było. Na pewno przyznaje się do marnych umiejętności retuszerskich. Palcem próbuje prowadzić
opowieść po kolejnych zdjęciach. Ale i on słabo pasuje do rozsypanych elementów.
Spóźnione spotkanie jest próbą przeżycia niemożliwego powrotu. Dominujący na wystawie kolor szary odpowiadający kartce Kodaka wyznacza tę niemożność.
Jest punktem odniesienia dla poszukiwań, ale też kolorem niewiedzy. Ekspozycja Mateusza Choróbskiego zmierza do połączenia nieprzystających do siebie skrawków,
półsłówek i zatartych obrazów w jedną strukturę. Nadania kształtu rodzinnemu tabu. W wyniku tych wysiłków powstaje, charakterystyczna dla artystycznej praktyki
Choróbskiego konstrukcja, w której uzewnętrznia się proces samego doświadczania. W tym szczególnym przypadku, doświadczeniem jest ćwiczenie przypominania
sobie. Usilne wpisywanie w siebie odtwarzanych wspomnień. Artysta występuje tu w roli archeologa posiłkującego się dostępnymi mu pozostałościami. Na przeszkodzie
do pełnego odtworzenia losów rodziny staje nieprzekładalność doświadczenia, nie ma sensu fabularyzować. Dlatego też ostatecznie, pozycja jaką przyjmuje jest
tak zewnętrzna i niepewna jak widza.
Jakub Śwircz