Instytut Sztuk Wizualnych Uniwersytetu Zielonogórskiego
Galeria "Na Dole", ul. Wiśniowa 1, Zielona Góra
Wernisaż w piątek 29 listopada 2013 o godz.19:00
Zaprasza Okręg Śląski ZPAF

MarekJanKaras-2psyZniki-960

Dwa psy z Nikiszowca
Stanął przed oknem i słuchał szczekania psów. Samotne zwierzęta pozostawione bez opieki przez właścicieli, zamknięte za szybami mieszkania, wyszczekiwały swoje
skargi każdemu przypadkowemu przechodniowi. W kamiennej pustyni głos bieg bez przeszkód, a smętne ujadanie wnosiło do pejzażu miasta elementy melancholii i smutku.
Niekończąca się skarga uwięzionych istot była jedynym akcentem humanistycznym w tym ponurym świecie.
Zapewne przypadek zainscenizował sytuację artystyczną głęboko odczutą przez fotografa. Marek Jan Karaś zachwycił się poetyką miejsca, a swoje utożsamienie z pejzażem
Nikiszowca przedstawia w obrazach "wierszem malowanych", zawierającym w każdym kadrze cząstkę autora. Fotograf dokumentuje elementy tego fascynującego pejzażu,
lecz nie jest to postawa typowego doku mentatora, posługującego się krystalicznie czystą techniką fotograficzną, przezroczystą w stosunku do rzeczywistości.
Fotografie opowiadają o Nikiszowcu,jednakże nie o miejscu, lecz o bajkowej krainie, w której zastygło życie, a jedynym humanitarnym akcentem jest wycie psów.
Ich pojawienie się na fotografii reguluje napięcie między działami wystawy i ustala rytm ekspozycji. Artysta dba o ukazanie walorów unikatowego pejzażu, a nade wszystko
o przekazanie nastrojów. Kreacyjnej koncepcji podporządkowana została technika pracy fotografa, w której naczelne miejsce zajmują próby warsztatowe i poszukiwania
rozstrzygnięć korygujących obraz fotograficzny do wrażenia osiągniętego w terenie. Marek Jan Karaś fotografuje uczciwie, tak jak czuje. Nikiszowiec Marka J. Karasia
zbudowany jest z szarości i brązów. Brunatna farba jest wyczuwana w pejzażu tego miejsca, lecz nie przekłada się na proste skojarzenia górnicze.
W zestawieniu z fragmentami ocieplonych brązów, tym mocniej przemawiają fragmenty pejzażu szarego, neutralnego, stanowiącego o wyrazie artystycznym fotografii.
Barwę artysta wprowadza przez interwencję manualną. Stosuje tradycyjną technikę bromu czarno-białego, w której ręcznie, przy użyciu pędzla, waty, a niekiedy palców,
wprowadza substancję barwiącą wybrane fragmenty fotogramu na kolor brunatny lub sepię z elementami niebieskiej poświaty. Zwraca uwagę sposób kadrowania
tego krajobrazu, odbiegający od klasycznych wzorców fotografii dokumentalnej. Artysta stosuje skróty i przerysowania perspektywiczne, często powiększa pole pierwszego
planu, na którym "nic się nie dzieje", a którego obecność służy wyłącznie budowaniu nastroju pejzażu. Ten zaś kształtują ślady działalności człowieka. Dominują szeregi
okien, niekiedy pojawiają się arkady łączące dwie oddzielone od siebie części tego świata, oraz bruk, który jest sceną wielkiego teatru. Jednie z rzadka pojawiają się ludzie,
a najczęściej fragmenty postaci, sylwetki statyczne bądź dynamiczne, rozmyte i poruszone. Poświadczają one, że życie zaczyna się poza kadrem fotografii i poza ramami
ekspozycji. Nad tym dziwnym światem, ukształtowanym przez Marka J. Karasia trwa pogoda nieoptymistyczna. Trudno ocenić, czy te miejsca są smutne z własnego
wewnętrznego ukonstytuowania, czy jedynie smutek ten sugerują widzowi prace, prowadząc z nim dyskurs artystyczny.
Może ktoś usłyszy szczekanie dwóch psów z Nikiszowca?
Paweł Pierściński „Czas krajobrazu“, Kielce-Kraków, 2004

Marek Jan Karaś
Fotograf, zajmuje się przede wszystkim technikami analogowej manipulacji obrazu fotograficznego, członek Związku Polskich Artystów Fotografików. Strona autorska.

Nikiszowiec - dzielnica Katowic
Nikiszowiec to robotnicze osiedle zbudowane w latach 1908-1915 i rozbudowane w latach 1920-1924. Zaprojektowali je bracia Georg i Emil Zillmanowie z Charlottenburga,
zgodnie z ówczesną modą na "miasta ogrody". Kompleks kilkudziesięciu budynków dla siedmiu tysięcy mieszkańców, zgrupowanych w dziewięć kwartałów, powstał kilka
kilometrów od centrum Katowic w bezpośrednim sąsiedztwie ówczesnej kopalni Nikisch. Trzykondygnacyjne bloki Zillmanowie zestawili w czworoboki o wspólnych
podwórzach i połączyli je z sąsiednimi blokami nadwieszkami przerzuconymi wprost nad ulicą. Wszystkie z tej samej cegły w kolorze starego wina - ale każdy inny,
ozdobiony własną, niepowtarzalną ornamentyką, podcieniami i wykuszami. A że miało to być miasto w mieście, projektanci nie zapomnieli ani o szkole, posterunku policji,
pralniach, sklepach czy piekarniach, ani o wyznaczeniu miejsca, na którym zaprojektowali postawny kościół neobarokowy pw. św. Anny. Większość zabudowań Nikiszowca
dotrwała do naszych czasów, wpisana w 1978 roku do rejestru zabytków. To tu powstały naj piękniejsze sceny "Soli ziemi czarnej" Kazimierza Kutza, w których uczestniczyli
mieszkańcy dzielnicy.